Kontakt: 509 359 409 | Polub mój profil na Facebook'u
Czekaj…

Czy wierzę w koronawirusa? I co z tego!

To pierwsze pytanie pojawia się już wszędzie, nawet w mediach. Z potocznych, zwykłych rozmów  między ludźmi weszło na salony. Za każdym razem, gdy je słyszę, łączę je automatycznie z wyznaniem wiary. A przecież nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek ruchem religijnym. Jest niezbyt trafnie sformułowane, bo w codziennych rozmowach nie zastanawiamy się nad tym jak mówimy, tworzymy zdania i pytania. Po prostu mówimy.

Koronawirus jest i już, ma wiele odmian, które odpowiadają za pojawienie się różnych chorób. Czy jeden z jego rodzajów został specjalnie zmutowany, czy może sam się zmutował, czy wymknął się spod kontroli badaczom czy nie, tego nie wiemy i zapewne się nie dowiemy. Ale jest!

Budzi w nas lęk i smutek, mniejsze lub większe poczucie bezradności, i nieustannie świadomość jego siedzi nam gdzieś z tyłu głowy. Wpływa na wiele naszych działań i decyzji, np. czy skorzystać z psychoterapii czy odłożyć ją na później, czyli tak naprawdę na niewiadomo kiedy, czy pójść do lekarza, jak mam pracować i bezpiecznie przyjmować klientów, pacjentów, czy jutro moje dziecko będzie mogło iść do szkoły i czy w związku z tym ja będę mogła/mógł iść do pracy, czy będę miała/miał pieniądze na życie i wiele innych pytań. Niewiedza budzi w nas małe demony. A my się im poddajemy. Niepotrzebnie!

Dużo jeżdżę samochodem w mieście i na wsi. To, co natychmiast rzuca się w oczy to smutni ludzie. Przestaliśmy się śmiać, uśmiechać, wielu z nas przestało nawet słuchać muzyki w słuchawkach swoich telefonów. Ubieramy się na szaro, niebiesko, czarno, beżowo. Rzadko można spotkać kogoś w czerwonej kurtce, w kolorowych spodniach czy w wielobarwnej chuście zawiniętej na szyi. Czy to jest dobre? Kolor ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Nosząc ubrania w swoich ulubionych barwach, nawet neonowych poprawiamy sobie i innym nastrój. Otaczając się kolorem w domu zmieniamy jego klimat, możemy spowodować, że bardziej nas pobudzi, ożywi, zachęci do działania. Czy nie o to chodzi?

Dziś ludzie, którzy potrafią nas rozśmieszyć są na wagę złota. Cudny Pan na stacji benzynowej, który zawsze się uśmiechnie, gdy przyjeżdżam, zagadnie i z którym śmiejemy się w głos, jest bezcenny. Może dlatego częściej wybieram właśnie tę stację. Pogodna fryzjerka czy sprzedawca w sklepie są niezwykle ważni. Nasz uśmiech i śmiech pomaga innym. Kiedy zażartujemy, łapiemy oddech, rozluźniamy się, jesteśmy szczęśliwsi.

Kiedyś myślałam, że dobre jedzenie, kawa czy lampka wina poprawia mi nastrój. Dziś wiem, że to właśnie drugi człowiek i jego, i moje codzienne wybory mają na to wpływ. Kolorowy strój, uśmiech, zabawny dowcip … a nawet … Z radością obserwuję ludzi, którzy mimo pogody, mimo obowiązku noszenia maseczek, mimo swoich różnych ograniczeń – ubierają się cieplej, zakładają maskę, przymykają oko na swoje „nie chce mi się” i biegną, idą na spacer, wsiadają na rower. Oni mnie motywują, wywołują uśmiech i myśl: „A właściwie dlaczego nie?”

Już wiesz co robić! Dla siebie i innych. Muzyka, kolorowe ubranie, uśmiech, dobre słowo. Spacer, bieg, rower czy cokolwiek innego co spowoduje, że się ruszysz.

Doceń to, co dobre u Ciebie i Twoich bliskich. Uśmiechnij się 🙂

 

Dodaj komentarz